Opowiadania grupowe - forum Depesza

Opowiadania grupowe

Nie jesteś zalogowany na forum.

#1 2019-10-21 23:27:18

Arbalester
Szeryf Depeszy
WindowsChrome 77.0.3865.120

2019

Oto rozpoczynamy pierwszy w historii Depeszy

Writember 2019!

carl-shedd-ps-writersblock-03.jpg?1540172533

W tym wątku dodawajcie swoje prace. Na samym początku, centralnie wpisujcie hasło tygodnia, na temat którego piszecie. My później stworzymy odnośniki we wstępie przy każdym haśle do waszych postów. Pamiętajmy, że chodzi tutaj przede wszystkim o rozwój i dobrą zabawę - nie szczędźmy sobie komentarzy i konstruktywnej krytyki :)
Zachęcamy do uczestnictwa!


LISTOPAD 2019:

Tydzień 1 (1-3.11):

Tydzień 2 (4-10.11):

  • duch

  • bezmiar

  • świt (Arbi)

Tydzień 3 (11-17.11):

Tydzień 4 (18-24.11):

  • pieśń

  • guzik (Arbi)

  • ogień

Tydzień 5 (25-30.11):

  • cmentarz

  • burza (Arbi)

  • pismo

Ostatnio edytowany przez Arbalester (2019-12-08 14:27:51)


2tlGTsD
"Art, the ability to make it, gives meaning to sadness in a way that many aren’t able to experience.”

Offline


#11 2019-12-02 14:26:29

Angelue
Admin.
Windows 7Chrome 78.0.3904.108

Odp: 2019

Dobra, pora na komentarze! Super się czyta wasze opowiadania, dają natchnienie na własną twórczość :D
Lo, podobają mi się bardzo twoje opisówki :D Są takie... ciepłe. I bardzo fajnie poprowadziłaś narrację pierwszoosobową. Normalnie bardzo nie lubię tego typu narracji, bo wychodzi zazwyczaj sztucznie, ale ty elegancko podołałaś wyzwaniu :3
Raika, w twoim opowiadaniu jest wszystko, co uwielbiam (w przeciwieństwie do Arbi xD) - jest grupka przyjaciół, jest motyw z rozdzieleniem się, jest straszno, są plastyczne opisówki. :>  W momencie, gdy Eleanor przesuwała palcami po lustrze, moja pierwsza myśl była "Kto to będzie wycierał?!", ale ciąg dalszy  ze strasznym odbiciem skutecznie przyciągnął uwagę do opowiadania z powrotem, hahah. Także mnie zastanawia rola rudej dziewczynki i zastanawia mnie tylko ten motyw z głową oczami do dołu - chodzi o to, że pochylona, czy że głowa jest "do góry nogami" osadzona na szyi? :x
Arbi, z kolei twoje opowiadanie sprawiło, że poczułam się jakoś... mega smutno! D: Mega klimatyczne to jest, kojarzy mi się z Cieniem Wiatru. Takie nostalgiczne, spokojne, smutne. W pierwszej chwili pomyślałam, że akcja dzieje się po II wojnie światowej, w czasach okupacji. Teraz jeszcze zerknęłam na ostatni akapit i znów mam świeczki w oczach, dzięki xD Widzę, że znów się bawisz w nieoczywiste wątki - przez połowę tekstu myślałam, że ostatecznie to będzie historia miłosna, a tu proszę, wątek matki z synem. Btw, fajny pomysł na wykorzystanie tematu z guzikiem. Mi się ciągle kojarzy z wątkiem z Koraliny i spodziewałam się bardziej takich klimatów, jeśli chodzi o ten temat. :D


Dziwne, u mnie działa.

Offline

#12 2019-12-02 14:35:40

Arbalester
Szeryf Depeszy
MacintoshSafari 604.1

Odp: 2019

Si, umieściłam fabułę po II WŚ. Było strasznie, potem wojna się skończyła, ale Polska nadal nie była wolna i szczęśliwa. Zauważyłam, że lubię takie wątki, gdzie zmylam czytelnika xD jeśli mi się udaje, to w sumie dobrze wróży moim ambicjom do wydania książki =w= a w Koralinę nie chciałam iść, bo już napisałam dwa opka fantasy na writember :D
Dzięki <3


2tlGTsD
"Art, the ability to make it, gives meaning to sadness in a way that many aren’t able to experience.”

Offline

#13 2019-12-03 20:56:28

Raika
Użytkownik
WindowsChrome 78.0.3904.108

Odp: 2019

Ogród

tło muzyczne: https://www.youtube.com/watch?v=iWEsrQx6A2U

    Szybko zatarła ręce, chuchając w nie ciepłym powietrzem, jakby to miało pomóc. Nawet przez rękawiczki czuła ten mróz, ale co roku pojawiała się w umówionym miejscu. Nie było go już od lat, jednak ona nie rezygnowała. Złożyli sobie obietnicę i nawet jeśli on jej nie dotrzymywał, ona chciała postąpić inaczej. Każdej zimy pojawiała się w tym ogrodzie, siadała na ławeczce i czekała. Czasami nawet godzinami wypatrując czy może nie pojawi się spóźniony. Niestety nigdy go nie było, a ona tylko wspominała. Można by powiedzieć, że teraz nie było inaczej, ale coś się zmieniło.
    Po ogrodzie rozniósł się dźwięczny śmiech dzieci, jak echo w jaskini. Kobieta wstała i rozejrzała się, szukając skąd pochodził, ale nikogo nie było w pobliżu. Zrobiła krok, a kiedy śnieg zaskrzypiał pod jej butami, poczuła niepokój. W jednej sekundzie jej błogi nastrój ustąpił miejsca panice, która wezbrała w jej sercu. Miała bardzo złe przeczucie i poczuła pragnienie ucieczki. Nawet odwróciła się, żeby się oddalić, ale właśnie wtedy ich zobaczyła, a raczej… siebie i jego. Dwójka dwunastoletnich dzieci biegała pomiędzy ubranymi w śnieg różami i fontannami. Chłopak atakował dziewczynkę serią śnieżek, z których nie wszystkie była w stanie uniknąć, ale głośno się z tego śmiała. Zaraz po nich pojawiły się dzieci w wieku czternastu lat. Tym razem to dziewczynka miała przewagę, grając dla niego na flecie poprzecznym. Chłopak słuchał jak zaczarowany, a melodia, którą grała nagle rozbrzmiała dookoła. Kobieta chciała odwrócić wzrok, ale nie mogła. Dalej oglądała jak, tym razem, siedemnastolatki, już świadomi swoich uczuć, niepewnie chwytają się za ręce. Młodzieniec owinął dziewczynę swoim szalikiem, który dwudziestosześcioletnia kobieta nosiła od tamtej pory co roku, a w tej chwili dotknęła drżącymi dłońmi. Śnieg zaczął sypać, dokładnie tak samo jak tamtego wieczora, kiedy spojrzeli sobie w oczy i w końcu zetknęli usta w pocałunku.
    -Nie… - kobieta zacisnęła w palcach materiał, przeczuwając co to wszystko oznaczało. Pojawił się, na drugim końcu ogrodu, ale ona nie była szczęśliwa. Zerkając na niego już wiedziała… - Proszę… - szepnęła, nie ruszając się z miejsca, mimo że mężczyzna ruszył w jej kierunku. Stała nieruchomo, nie miała siły nic zrobić, a młodzieniec stanął tuż przed nią. Otworzył usta, jakby coś mówił, ale ona niczego nie słyszała, nie miał głosu. Kiedy to zrozumiał posmutniał, wyciągając w jej stronę ręce, jakby chciał ją objąć, ale zatrzymał się, bo wiedział, że nie da rady. Kobieta nie słyszała jego głosu, ale z ruchu warg mogła zrozumieć, że ją przepraszał. Próbował z całych sił się z nią spotkać, spełnić obietnicę, ale… koleje losu mu to uniemożliwiły. Kobieta poczuła jak łzy zaczęły spływać jej po policzkach, a usta zasłoniła dłonią. Nie umiała inaczej zareagować na to, co się działo. Czekała na niego, ale jak miała czekać na kogoś, kto… nie mógł się pojawić, chociaż chciał. Czuła, że zrobił wszystko, żeby do niej wrócić, dlatego tutaj stał…
    - Straciłam cię… - odezwała się półszeptem, czując jak rozpacz i tęsknota ją zalewają. A w jego oczach zabłysły łzy, czuł dokładnie to samo co ona. Nie mogąc mówić, a chcąc jej przekazać wszystko, co mu ciążyło, przyłożył obie dłonie do serca, układając usta w wyznanie miłości. Uczucia zawisły w powietrzu, kiedy jego twarz i sylwetka zaczęły się rozmazywać, znikać pośród spadających z nieba płatków śniegu. Kobieta nie mogła tego znieść. Opadła na kolana, a szloch rozniósł się echem po ogrodzie. – Straciłam cię… - powtórzyła jeszcze ciszej, drżącym głosem. Nigdy nie straciła tak wiele…

Ostatnio edytowany przez Raika (2019-12-03 20:56:54)

Offline

#14 2019-12-07 23:10:45

Arbalester
Szeryf Depeszy
WindowsChrome 78.0.3904.108

Odp: 2019

jeremie-verbecq-arrival2.jpg?1497266230

tumblr_inline_pdoj3xlWIu1r8jbqm_75sq.gifv
BURZA
Napisało się pod wpływem chwili.

Słowem wstępu

Bohaterką opowiadania jest Ri'Luan ze Space Jam na Depeszy. Wyjawiła tajne informacje rządowe w zamian za życie swojej rodziny i z tego powodu została wygnana ze swojej planety.

So who you been calling, baby, nobody could take my place
When you're looking at those strangers, hope to God you see my face

KLujbIH.png- Znudziła mi się już ta gra.
KLujbIH.png- Gramy w nią któryś raz z rzędu. Szósty?
KLujbIH.png- Przecież możemy rozegrać ostatnią partię...
KLujbIH.png- Ostatnia, proszę, proszę!
KLujbIH.pngRi’luan ziewnęła przeciągle, przyciągając do siebie poduszkę, by się wokół niej owinąć. Siedziała na podłodze z rodzeństwem przy niskim stoliku, opierając się o kanapę. Zawsze tutaj spędzali razem czas, jeśli nie było rodziców - bo w takim wypadku to oni zajmowali tę przestrzeń. Nie posiadała specjalnych wygód, ale dało się to nadrobić siedzeniem na złożonych kocach i poduszkach lub - jak zrobiła to księżna Ka’ala - na pufie. W tle leciały teledyski z kosmosu na zakrzywionej płaszczyźnie hologramu, a muzyka szumiała w tle, zagłuszana regularnie przez gorące dyskusje, kto oszukiwał i kto lepiej znał zasady. Blat zaściełał zbitek różnorakich gier, kostek i kart. W tym momencie już wszystko się mieszało, z czym wreszcie postanowiła zrobić porządek Na’a. Mrucząc pod nosem z irytacją, złożyła to, z czego nie korzystali.
KLujbIH.pngZa oknem grzmiało. Co chwilę niebo rozdzierała ogromna, jaskrawofioletowa, pozioma błyskawica, a tuż po niej rozlegał się huk, nieśmiało mruczący w posadach budowli, nie mogąc się przebić wraz z wyładowaniem do domowników. Deszcz siekł okna wściekle, jakby i on próbował dostać się do środka, chciał ogrzać wewnątrz. Luan miała nadzieję, że rodzice przeczekają, aż się choć trochę rozpogodzi, nim postanowią wrócić.
KLujbIH.png- Zagłosujmy w takim razie - zaproponował Ri’ku, opierając łokcie o podłogę. Jego twarz zasłaniała grzywa jasnych włosów, spod których ledwo dało się dostrzec błękitne oczy. Dzięki temu leniwy uśmiech i długi nos grały pierwsze skrzypce.
KLujbIH.png- To bez sensu! - zaprotestowała gorąco Ka’ala, aż jej barwne loki zatańczyły w powietrzu, kiedy potrząsnęła głową. - Ty jak zwykłe stawisz się za Seshem, a Luan...
KLujbIH.png- Och, po prostu zagłosujmy i bierzmy się potem do wyboru następnej gry. Kto chce raz jeszcze?
KLujbIH.pngSeshuan natychmiast podniósł rękę. Jego gładka, chłopięca twarz rozjarzyła się w ekscytacji. Ri ze śmiechem uniósł swoją i spojrzał wyczekująco w stronę Luan. Ta najpierw zerknęła na siostrę, której groźna mówiła „naprawdę? Siódmy raz?”, ale nie mogła oprzeć się tym radosnym, niekontrolowanym błyskom w oczach brata i dłoni wzniesionej tak wysoko, że napinał przy tym wszystkie mięśnie. Z przepraszającą miną zagłosowała za.
KLujbIH.pngPiorun huknął w okolicy, zagłuszając jęk zawodu Ka’aly. Na’a bez słowa protestu poczęła tasować od nowa karty. Po pół godzinie nadal nikt nie odpadł z gry, ale Luan znajdowała się w opłakanej sytuacji, więc ziewając po raz setny, rzuciła swoją talię  na stół.
KLujbIH.png- Poddaję się.
KLujbIH.png- Luan! Nie możesz! - Seshuan spojrzał na nią w szoku.
KLujbIH.png- Właśnie! Kto zgarnąć ma teraz twoje bonusy?! - oburzyła się Ka’la, wyciągając już ku nim dłoń.
KLujbIH.png- Pierwszy!
KLujbIH.pngRi’ku jak na osobę o wiecznie półprzymkniętych oczach, potrafił czasem zadziałać wyjątkowo szybko (prawdopodobnie tracił energię na resztę dnia) i w tym momencie wyprzedził siostrę, chwytając porzuconą talię. Uniósł ją wysoko nad siebie, triumfując.
KLujbIH.png- Hej, to nieuczciwe!
KLujbIH.png- Ri, talia powinna trafić na spód centralnej - wytłumaczyła spokojnie bratu Na’a. Nigdy nie zachowywała się, jakby zależało jej na zwycięstwie, a jednak zazwyczaj prowadziła lub wygrywała. Chyba że ktoś zawarł przeciw niej pakt, wtedy rzadko uchodziła z życiem.
KLujbIH.pngSesh wspiął się na ramię brata, próbując odebrać mu nową zdobycz, na co ten roześmiał się tylko ponownie, z łatwością utrzymując ją poza jego zasięgiem. Wkrótce zaczęli tarzać się po podłodze w niegroźnej walce, najstarsza z rodzeństwa interweniowała, a Ka’ala wykorzystała ten moment, by zadzwonić z komunikatora do przyjaciół i odsunęła się nieco na bok. Senna Luan oparła policzek o pięść, obserwując ich wszystkich z lekkim uśmiechem, nie wyobrażając sobie nawet rzeczywistości, w której ich brak.

KLujbIH.pngObudziła się na kolejny grzmot. Deszcz bębnił o okno statku w sali wspólnej, gdzie musiała przysnąć. Ktoś okrył ją kocem. Wyjrzała na zewnątrz, wpatrując się w tak inną burzę od tych, do jakich przywykła na rodzimej planecie. Tutaj błyskawice tonęły w brunatnych chmurach, dając jedynie jasne, rozproszone rozbłyski. Oparła czoło o szybę, czując się, jakby z jej piersi wyrwano kawałek serca. Brakowało go, tak jak ręki, nogi i głosu.
KLujbIH.pngWtedy wybór wydawał się prosty. Mieć rodzinę lub jej nie mieć. Dokonała go bez wahania. Mimo tego skończyła właśnie tutaj, na tym bandyckim pustkowiu, w rozpadającym się statku, odarta z godności i samotna. Po tym śnie odczuła to dotkliwiej, niż kiedykolwiek. W uszach nadal szumiała jej muzyka, jaka grała tamtego wieczoru i śmiech braci, mruganie wydobywało jaskrawe cienie sióstr. Niczego nie pragnęła bardziej, niż skontaktować się z nimi, wrócić do nich, ale zdawała sobie sprawę z ryzyka. To było możliwe - ale jej wola stawała temu w opozycji i przez to cierpiała najbardziej. Tęskniła za ich głosami, nawet wymienianymi złośliwościami. Ile by dała za wredny komentarz Ka’aly na temat jej wyglądu! Tęskniła za ramieniem Ri’ka, owiniętego wokół niej za każdym razem, kiedy pozwalała sobie na gorszy humor. Tęskniła za energią Seshuana, jego wiecznym optymizmem i radością z małych rzeczy, co zawsze potrafiło ją rozbawić. Tęskniła nawet za rzeczowością Na’y, nie pozwalającej sobie nigdy na irytację przy tłumaczeniu im różnych zagadnień; jej spokój zawsze uspokajał wszystkich wokół. Bywały też i paskudne dni, kiedy mówili sobie paskudne słowa i teraz marzyła, by swoje przeszłe „ja” uderzyć mocno w czerep i krzyknąć: „oprzytomniej!”. Nie było to jednak możliwe, tak jak i wymazanie tych chwil. Szkody zostały wyrządzone.
KLujbIH.pngTworzyli spójną całość, ale teraz jawili się jako drobne okruchy, niemożliwe do złożenia w całość. Chciałaby chociaż wiedzieć, czy byli bezpieczni. Szczęśliwi. Zobaczyć to na własne oczy, bo nie wierzyła innym przekazom.
KLujbIH.pngPustka w sercu napełniała się łzami, a kiedy te się przelały, spłynęły z oczu. W oddali zagrzmiało.

Ostatnio edytowany przez Arbalester (2019-12-08 14:11:16)


2tlGTsD
"Art, the ability to make it, gives meaning to sadness in a way that many aren’t able to experience.”

Offline

#15 2019-12-08 14:25:27

Arbalester
Szeryf Depeszy
WindowsChrome 78.0.3904.108

Odp: 2019

alena-aenami-003.jpg?1533216279

tumblr_inline_pdoj45Km7H1r8jbqm_75sq.gifv
ŚWIT

Słowem wstępu

Bohaterką opowiadania jest Karolina z "Nie pytaj o Polskę" na Depeszy. Studiuje architekturę krajobrazu.

KLujbIH.pngDrzwi do baru zamknęły się za nią, odcinając mroźne wczesnozimowe powietrze. Drżała lekko, bo pomimo odsłuchania prognozy o jutrzejszym śniegu, nadal nie wyciągnęła z ukrytych głęboko w szafie pudeł zimowych kurtek. Rockowa muzyka płynęła z głośników, mieszając się z głośnymi, pijanymi głosami. Z jednego z kątów sali dochodziły salwy śmiechu. Kilkanaście osób patrzyło na wygłupy jednego chłopaka. Karolina nie traciła czasu na obserwowanie ich, sterczała w progu wystarczająco długo, rozglądając się za wolnym stolikiem. Na koniec dopiero spojrzała w stronę baru, dostrzegając swojego starego przyjaciela, Piotra. Lawirując między ludźmi i meblami, dotarła do lady i usadowiła się na wysokim stołku. Brakowało w nim podpórki, więc jej nogi, obite w bakłażanowe martensy, zwisały luźno, jakby nie wiedziały, co ze sobą począć.
KLujbIH.png- Siema, Karo - powitał ją Piotrek, uśmiechając się wesoło. - Co ci podać?
KLujbIH.png- Hej. - Przywołała na twarz podobny wyraz i spojrzała na listę drinków, zapisaną pod sufitem, choć znała ją na pamięć. - Sama nie wiem... Może mi coś wymyślisz?
KLujbIH.png- Pewnie. A na jaką okazję? Swoją drogą... - Zerknął na czarny zegarek na nadgarstku. - Późno tu zawitałaś, na kogo czekasz?
KLujbIH.pngKaro patrzyła na niego chwilę, zastanawiając się, na które pytanie powinna odpowiedzieć najpierw, ale nim doszła do jakiegoś wniosku, ramiona same uniosły jej się w wyrazie bezradności. Piotr chyba to wyczuł, bo przestał drążyć i zamiast tego odwrócił się, rozglądając za alkoholami i sokami. Karolina tymczasem oparła łokcie o blat i szurała paznokciem po żłobieniach w lakierowanym na czarno drewnie. Opuszkami wyczuwała wszelkie rysy czy wgniecenia, a jej myśli wędrowały swobodnie bez konkretnego kierunku, szumiały cicho na granicy świadomości. Czasami przebijały się do niej urywki rozmów osób wokół, ale zaraz jej uwaga skupiała się na czymś innym. Przelatywała jak pszczoła z kwiatka na kwiatek.
KLujbIH.pngBarman postawił przed nią z hukiem szklankę wypełnioną kolorowym płynem, z owocami i metalową słomką.
KLujbIH.png- Proszę bardzo. Spróbuj. Jak ci nie podejdzie, to sam wypiję.
KLujbIH.pngWyszczerzył do niej zęby z dumą, więc nie chcąc go zniechęcać, Karolina uniosła kąciki ust i upiła drinka. Smakował w zasadzie mdło, nieco gorzko. Przez moment chciała się skrzywić, ale gdy napiła się jeszcze raz, stwierdziła, że nawet jej smakowało. Uniosła kciuka do przyjaciela, a ten kiwnął głową z aprobatą i nachylił się do niej. Beżowa ścierka zwisała mu smętnie z ramienia.
KLujbIH.png- To co cię dziś tu sprowadziło, hm?
KLujbIH.pngOczy Piotr wpatrywały się w nią natarczywie, aż poruszyła się nieswojo.
KLujbIH.png- Nie chciało mi się w domu siedzieć.
KLujbIH.png- Ach, rozumiem - stwierdził, nagle olśniony. - Też tak czasem mam. Trzeba się wyrwać od czasu do czasu.
KLujbIH.png- Mhm - mruknęła, niezdolna wydusić z siebie cokolwiek więcej.
KLujbIH.png- Przyszłaś sama?
KLujbIH.pngZnów wzruszyła ramionami.
KLujbIH.png- Jak widać.
KLujbIH.pngBarman podrapał się w zamyśleniu po brodzie. Czuła na sobie jego wzrok, kiedy obserwowała, jak jakaś dziewczyna trzy stoliki dalej gestykuluje coś koleżance bardzo energicznie.
KLujbIH.png- Wiesz, że ponoć Polacy są jednym z najbardziej gestykulujących narodów?
KLujbIH.png- Karo?
KLujbIH.png- No?
KLujbIH.png- Czy coś się stało?
KLujbIH.pngZastanowiła się. Stać mogą się wypadki lub śmierć. Nic z tych rzeczy nie przydało się Karolinie. Życie toczyło się naprzód, czasem zbyt szybko, rzadko kiedy za wolno. Nabierało prędkości, a otoczenie przemijało w takim tempie, że nie potrafiła do końca sprecyzować źródła swojego problemu - choć zdecydowanie czuła jego obecność.
KLujbIH.pngGnieździł się wciąż w jej ciele. Czasami kotłował się w brzuchu, wywołując mdłości i brak apetytu, nawet jeśli stał przed nią talerz wspaniałego dania z restauracji lub niezdrowe słodkości. Innym razem przenosił się do głowy, szarpiąc nerwy i udając, że ten ból w skroniach to przez ciśnienie powietrza. Sprawiał, że rano po przebudzeniu otwierała oczy i zaraz napływały do nich łzy. Musiała je szybko otrzeć i wstać, inaczej w ogóle by się nie podniosła. Na zajęciach marzyła tylko o drzemce, wieczorami napędzała ją praca, ale i ona przychodziła coraz trudniej, bo dawno nie usłyszała pozytywnej opinii ani potwierdzenia, że zmierzała w dobrym kierunku i ciężko targało jej się wielką teczkę plansz i szkiców, znając z góry rezultat. Telefon robił się coraz cichszy, a ona niechętnie za niego chwytała, bo ostatnio rozwijały się przez niego jedynie kłótnie i bezowocne dyskusje, wysysając z niej resztę energii, a tych nigdy nie posiadała zbyt wiele.
KLujbIH.png- W zasadzie nie - odpowiedziała wreszcie, wysuwając opróżnioną szklankę w kierunku Piotra.
KLujbIH.pngZabrał ją bez słowa, by ponownie napełnić.
KLujbIH.png- Strasznie to wszystko... - Machnęła rękami w nieokreślonym geście. - Wiesz...?
KLujbIH.pngSpojrzała na niego bezradnie, nie umiejąc dalej ciągnąć swojej myśli. Głowę wypełniała jej słaba, chora siostra, pobity kolega, sytuacja polityczna w kraju i na świecie, strzelaniny i oczy przyklejone do ekranów. Jedna napędzała drugą w tym żywiołowym tańcu. Chwyciła kolejnego drinka, którego jej podstawił i pociągnęła zdrowy łyk, krzywiąc się teraz mocno na wyraźnie gorzki smak.
KLujbIH.png- A co porabia, ten... Jakmutam.
KLujbIH.pngMachnął niecierpliwie ręką, a Karo mimowolnie uniosła kąciki ust, choć jednocześnie zaczęła się zastanawiać, skąd ta dziwna pretensja czy niechęć w głosie przyjaciela. Wydawało jej się, że kiedy poznał się z Adamem, to nieźle się dogadywali.
KLujbIH.png- Adam?
KLujbIH.png- Tak, on. Może z nim gdzieś wyjdziesz? Trzeba się czasem rozerwać, a ja za barem jestem średnim kompanem...
KLujbIH.png- Adam ma swoje problemy.
KLujbIH.png- Wszyscy mamy swoje problemy, Karolina. W tym rzecz.

KLujbIH.pngUsiedli na ławce w miejscu, gdzie niedługo miało wzejść słońce. Z dala od szarych wieżowców, budzącej się do życia bestii pędu, trąbienia i migających w ostatnich podrygach światła latarni. Znajdowali się daleko od codziennych zmartwień, krzyczących reklam, polityki i topniejących lodowców. W miejscu, gdzie z pagórka widziało się zieloną łączkę, po której spacerowali już pierwsi zaspani właściciele psów, a w suchym, zimowym powietrzu tańczyły kryształowe płatki śniegu. Łyse drzewa delikatnie wzruszał niemrawy wiatr, a za ich plecami przejeżdżał od czasu do czasu jakiś rowerzysta po wytyczonej specjalnie dla niego ścieżce. Koła mknęły czasem cicho, innym razem z potulnym szumem, a zdarzały się i skrzypiące, turkoczące przypadki. Nie przeszkadzało jej to.
KLujbIH.pngAdam wrócił z kubkiem mocnej, zimowej herbaty i intensywnie pachnącą kawą. Oparł się o żeliwną ramę i podał jej pierwszy napój, dmuchając w swój. Karo objęła papierowy kubeczek dłońmi w rękawiczkach bez placów, napawając się parzącym ciepłem. Stykali się bezwiednie ramionami, obserwując spokojny widok przed sobą, jaśniejące niebo i z oporem pokazującą się tarczę słońca. Jej towarzysz westchnął.
KLujbIH.png- Potrzebowałem tego - stwierdził tonem wyzbytym zmęczenia.
KLujbIH.png- Tak - przyznała Karolina, opierając głowę o jego grubą kurtkę zimową. - Ja też.
KLujbIH.pngObjął ją ramieniem, więc trochę zrobiło jej się cieplej. Słońce wyjrzało nieśmiało zza domów na horyzoncie, witając ich z ciepłym uśmiechem. Jego promienie zatańczyły na płatkach śniegu opadających z chmur nad ich głowami, przeganiając troski. Karo odetchnęła z ulgą. W końcu nadszedł nowy dzień.


2tlGTsD
"Art, the ability to make it, gives meaning to sadness in a way that many aren’t able to experience.”

Offline

#16 2019-12-09 16:43:16

Arbalester
Szeryf Depeszy
WindowsChrome 78.0.3904.108

Odp: 2019

Fajnie to poprowadziłaś, Raika. Nastawiałam się, że to bufon i jak wróci, to powie, że odszedł do innej i żeby sobie odpuściła przychodzenie tutaj. Przykra historia, zwłaszcza, że na koniec zniknął :< Choć przyznam, że skubana była zawzięta xD sterczeć tyle czasu w przeszłości...


2tlGTsD
"Art, the ability to make it, gives meaning to sadness in a way that many aren’t able to experience.”

Offline

#17 2019-12-09 19:36:46

Raika
Użytkownik
WindowsChrome 78.0.3904.108

Odp: 2019

Lo Książka
Aż nabrałam ochoty na napisanie książki xD Zawsze miałam problem z czytaniem czegoś, co jest w drugiej osobie, jakoś mnie to nie wciągało, ale Ty to napisałaś tak, że w ogóle tego nie odczułam. W przeciwieństwie do Arbi ja się w ogóle nie spodziewałam, że to książka napisana przez bohaterkę, więc to mnie zaskoczyło xD

Arbi Guzik
Trochę się pogubiłam… Na końcówce zwłaszcza. Myślałam, że to będzie coś romantycznego, a potem na końcu było, że na grobie nic nie było napisane i się zmieszałam. Niemniej śliczne opisy, aż spłynęły po mnie jak cieplutka woda w mroźny dzień. Od razu się zrobiło lepiej na sercu. Ale nadal nie rozumiem końcówki xD

Arbi Burza
W tle leciały teledyski z kosmosu na zakrzywionej płaszczyźnie hologramu, a muzyka szumiała w tle,
Pewnie nie muszę mówić xD
Mam wrażenie, że Twoim talentem jest żonglerka sercem. Tutaj roztrzaskam, tutaj zgniotę, no a tutaj może litościwie skleję… Ale mi jej szkoda.

Arbi Świt
„… szumiały cicho na granicy świadomości”
Nie wiem dlaczego, ale tak mi się ten fragment spodobał. Piękne słowa.
Meh, wolałam Piotrka xD Jakoś tak… więcej było pomiędzy Karoliną i Piotrkiem niż pomiędzy nią, a Adamem. Bardzo ładnie manipulujesz słowami. Przy Tobie czuje się, jakbym nie umiała pisać.

Offline

#18 2019-12-10 19:40:53

Arbalester
Szeryf Depeszy
WindowsChrome 78.0.3904.108

Odp: 2019

Raika napisał/a:

Arbi Guzik
Trochę się pogubiłam… Na końcówce zwłaszcza. Myślałam, że to będzie coś romantycznego, a potem na końcu było, że na grobie nic nie było napisane i się zmieszałam. Niemniej śliczne opisy, aż spłynęły po mnie jak cieplutka woda w mroźny dzień. Od razu się zrobiło lepiej na sercu. Ale nadal nie rozumiem końcówki xD

Taki był mój plan, by wydawało się, że to historia romantyczna c: więc to dobrze, że się trochę pogubiłaś haha :D na grobie nie było nic napisane poza tym, co zawsze jest na grobach, czyli nazwisko.  Bartek rozmawiał z osobą, która pod tym grobem spoczywała, czyli swoją biologiczną mamą i nią właśnie była Aniela c: wskazuje też na to guzik, który trzymał w dłoni.

Raika napisał/a:

Arbi Burza
W tle leciały teledyski z kosmosu na zakrzywionej płaszczyźnie hologramu, a muzyka szumiała w tle,
Pewnie nie muszę mówić xD
Mam wrażenie, że Twoim talentem jest żonglerka sercem. Tutaj roztrzaskam, tutaj zgniotę, no a tutaj może litościwie skleję… Ale mi jej szkoda.

Kurde, musiałam to kilka razy przeczytać, by ogarnąć, o co chodziło XD dzięki, poprawię.
Miło mi, że tak mówisz <3 zawsze bardzo lubiłam dramatyczne tematy i wzruszać, i to że litościwie sklejam to bardzo prawdziwe stwierdzenie XD

Raika napisał/a:

Arbi Świt
„… szumiały cicho na granicy świadomości”
Nie wiem dlaczego, ale tak mi się ten fragment spodobał. Piękne słowa.
Meh, wolałam Piotrka xD Jakoś tak… więcej było pomiędzy Karoliną i Piotrkiem niż pomiędzy nią, a Adamem.

Lubię w ogóle określenie "szumieć". Samo słowo jak się mówi, to już szumi, szeleści. Przywodzi mi na myśl mgłę, którą kocham xD i też to taki stan lekkiego znieczulenia, kiedy próbujesz coś od siebie odpychać, chociaż wiesz, że i tak gdzieś z tyłu głowy będzie dalej istniało. Chyba większość ludzi tego doświadcza i to bardzo ciekawe zjawisko jak dla mnie c:
Może wolisz Piotrka, bo było go więcej w opku :D ale on sam jest od niej z 10 lat starszy, nie pamiętam czy mu żonę robiłam czy nie, ale to kompletnie przyjacielska relacja xD może byś większą sympatią do jej relacji z Adamem zapałała po przeczytaniu NPoPu c:
A z pisaniem jest tak, że trzeba się cały czas bawić tym słowem i szukać innej drogi określenia czegoś, niż może najpierw przychodzi ci do głowy, tak się nauczyłam lepsze opisy tworzyć, bo kiedyś były dość jałowe. Taka właśnie zabawa, by przylepiać rzeczom i uczuciom nie tylko przymiotniki, ale kolory, dźwięki i tekstury, jakie mogą nam się z nimi kojarzyć c: Jakaś książka mnie w tym zainspirowała, ale nie pamiętam, która :v Zamierzam w grudniu bardziej poeksperymentować z samym stylem w każdym razie :D

Dzięki za miłe słowa <3 Nabrałam trochę pewności, bo ostatnio czuję, że stoję w miejscu xD dlatego chcę popróbować nowych rzeczy c:


2tlGTsD
"Art, the ability to make it, gives meaning to sadness in a way that many aren’t able to experience.”

Offline

#19 2019-12-15 00:56:34

Angelue
Admin.
Windows 7Chrome 79.0.3945.79

Odp: 2019

Arbi - Burza
Smutna, ciepła historia :(( Dobrana muzyka trafia cholernie w punkt wywołując uczucie nostalgii. Podoba mi się dynamizm rozmowy, który udało ci się fajnie uchwycić :D Tak samo świetnie pokazane relacje między rodzeństwem. Super, że wykorzystałaś ekspozycję w nienachalny sposób. Dobra, tyle o technicznych rzeczach :D
Ri wydaje mi się tym takim Dużym Bratem (to nie zabrzmiało dobrze, haha) i jakoś od razu wywołuje tym moją sympatię xD A Na'a to typowa osoba, której "nie zależy", ale jakoś zawsze wygrywa, skądś to znam xD
Nom i ten cały cieplutki obrazek rozbija się o zimną ścianę rzeczywistości. :V Podoba mi się, że wykorzystałaś tytułową burzę jako klamrę dla wspomnień i tego, co się dzieje obecnie. Ten fragment z okruchami trafił do mnie szczególnie, aż mam szklanki w oczach x'D Teraz mam nadzieję, że we właściwym opku będzie okazja, żeby się pojawili, bo aż mi smutno za Luan. </3
Arbi - Świt
No i znóóów muzyka pięknie się zgrywa z treścią posta. :D Znałam ją wcześniej, nawet baardzo lubiłam, ale teraz rzuciłaś na nią nowe ciekawe światło. Meega podoba mi się narracja, jaką prowadzisz. Te opisy są bardzo plastyczne, tak jak i ukazywanie myśli Karo. A jak już przy jej myślach jesteśmy, to prawdziwe to wszystko :(( Karo dobrze tu odzwierciedla... w sumie każdego z nas, kto martwi się swoimi problemami, sytuacją na świecie. I dobrze to też ukazałaś pisząc zarówno o Piotrze, jak i o Adamie, że mają swoje problemy. No, naprawdę można się z Karo utożsamiać czytając to. Aż mi znów smutno. I mam ochotę na pisanie NPoPu. Gratulacje. xDD
PS. Nie wiedziałam, że Polacy są jednym z najbardziej gestykulujących narodów. Faktycznie dużo gestykuluję. Włosi nie są wyżej od Polaków w tym względzie?
PPS. Karo i Adam siedzący razem są taaak uroczy, że aż chyba to narysuję. Boże, jak ja ich shippuję.

Superowo się czyta twoje krótsze opowiadania osadzone w naszych wątkach <3 Fajnie to rozwija nasz świat :3
Uch, teraz mi tak nostalgicznie i w dodatku dałaś mi duuużo weny, hahah


Dziwne, u mnie działa.

Offline

#20 2019-12-15 12:41:08

Arbalester
Szeryf Depeszy
WindowsChrome 79.0.3945.79

Odp: 2019

Angelue napisał/a:

Arbi - Burza
Ri wydaje mi się tym takim Dużym Bratem (to nie zabrzmiało dobrze, haha) i jakoś od razu wywołuje tym moją sympatię xD A Na'a to typowa osoba, której "nie zależy", ale jakoś zawsze wygrywa, skądś to znam xD
Ten fragment z okruchami trafił do mnie szczególnie, aż mam szklanki w oczach x'D Teraz mam nadzieję, że we właściwym opku będzie okazja, żeby się pojawili, bo aż mi smutno za Luan. </3

Tak, Ri to typ osoby, której ciężko nie lubić xD choć potrafi być frustrujący. Teraz wprawdzie spory cień rzucił się na jego charakter. Za to Na'a jest tak konkretna, że mogłaby być z betonu :B (że concrete) ona właśnie pracuje nadal dla rządu, będę wspominała o niej w poście :D Z nią chyba będzie najcięższa sprawa.
Och, pojawią się na pewno, w pierwszej kolejności Sesh. Tyle że nie do końca mogą to być wesołe spotkania x'D Jej wspomnienie było jeszcze sprzed wojny, a ta już wiele zmieniła, natomiast późniejsze wydarzenia, odejście Luan, nieobecność ojca, próba powrotu do jakiejś namiastki normalnego życia... Cóż, nie jest im tam teraz zbyt wesoło, krótko mówiąc :v beztroska tamtych lat się zupełnie rozwiała.
Burza czasem kojarzy mi się ze snem (bo lubię zasypiać do deszczu) i tkwieniem w domu, odciętym od świata, więc chyba stąd zrodził się ten pomysł :D ale śmiesznie mi się czyta pewne twoje pochwały, bo to brzmi jak mój wielki plan od początku XD a jak to pisałam, to po prostu chciałam pokazać jej rodzeństwo i kiedy dotarłam do końca, stwierdziłam, że chyba za mało tu burzy i średni moment na finisz, więc do burzy wróciłam :D a ponieważ aktualnie akcja dzieje się wiele lat później, to wyszło z tego wspomnienie. To śmieszne, bo analizuję to dopiero po napisaniu xDD i nie zdaję sobie sprawy z mojego toku myślowego

Angelue napisał/a:

Arbi - Świt
PS. Nie wiedziałam, że Polacy są jednym z najbardziej gestykulujących narodów. Faktycznie dużo gestykuluję. Włosi nie są wyżej od Polaków w tym względzie?
PPS. Karo i Adam siedzący razem są taaak uroczy, że aż chyba to narysuję. Boże, jak ja ich shippuję.

Włosi są zdecydowanie wyżej xD dawno temu natrafiłam na takie info, ale nie mogę już znaleźć tego rankingu xD w każdym razie zapamiętałam, że byliśmy wysoko :D i jak się o tym pomyśli, to lubimy dużo machać rękoma xD
Też wielbię ten ship XD wręcz sam się pisze

Te opka są jak posty wyrwane z kontekstu xD pisanie ich to sama przyjemność :D dzięki za komentarz <3 takie rzeczy zawsze dają świeższe, nowe spojrzenie na to, co się robi xD


2tlGTsD
"Art, the ability to make it, gives meaning to sadness in a way that many aren’t able to experience.”

Offline

Użytkowników czytających ten temat: 0, gości: 1
[Bot] CCBot

Stopka

Forum oparte na FluxBB

Darmowe Forum
nolife - mta-playyourstory - arcamc - forumnaszatv - strefaananasa