Opowiadania grupowe - forum Depesza

Opowiadania grupowe

Nie jesteś zalogowany na forum.

#1 2017-07-08 23:24:17

Arbalester
Szeryf Depeszy
Windows 7Chrome 59.0.3071.115

Kumplowe Ziomki

fresh_from_the_oven__by_pascalcampion-daq9xrz.jpg

Na wszystkich NPCków oraz bardziej rozbudowane postacie w Kumplach.

Poboczni:

NPC:

  • Felix Zane - ojciec Gary'ego

  • Rebecca Zane - matka Gary'ego

  • Russell Zane - młodszy brat Gary'ego

  • Alicia Marlowe - matka Avy

  • Harry Marlowe - ojczym Avy

  • Charles Westwick - nowy facet mamy Avy

  • Gilbert Harpers

  • Eric Howard

  • Ian Fisher - starszy brat Vi

  • ? Fisher - drugi starszy brat Vi


2tlGTsD
"Art, the ability to make it, gives meaning to sadness in a way that many aren’t able to experience.”

Offline

#2 2017-07-09 21:50:57

Dolores
Kucyponek Jednorogi
Windows 7Chrome 59.0.3071.115

Odp: Kumplowe Ziomki

Sex is a part of nature. I go along with nature.

15831646793_5cd15759d8_c.jpg
MAMA MARLOWE

Alicia Marlowe
Pani adwokat
158 cm
42 lata

Niezmierzone pokłady sex appealu

Całe dzieciństwo oraz większą część okresu adolescencji, Alicia spędziła w błogiej nieświadomości uroku, jaki wokół siebie roztaczała. Skrupulatnie unikała wszelkiego rodzaju luster, a także innych powierzchni, w których mogła się przejrzeć. W miarę możliwości nie spoglądała również na swoje ciało. Ubrania, które nosiła, były wybierane przez jej matkę. Ona też czesała i uplatała długie, brązowe włosy Alicii. Jednak wystarczyło jedno spojrzenie odpowiedniego mężczyzny, by osiemnastoletnia wówczas dziewczyna z dnia na dzień zaczęła zwracać olbrzymią uwagę na swą cielesność.
Był nowym nauczycielem historii w ich szkole. Młodym, przystojnym, takim, w którym skrycie kochały się wszystkie uczennice. A on zwrócił uwagę właśnie na Alicię. Gdy po raz pierwszy przyszedł do ich klasy, zobaczyła w jego spojrzeniu coś, czego nie zauważała u innych przedstawicieli płci męskiej. Było to pożądanie. Ono sprawiło, iż po przyjściu ze szkoły Alicia stanęła przed olbrzymim lustrem oprawionym w złotą ramę, wiszącym w salonie, i przez kilka godzin uważnie badała każdy skrawek swojego ciała. To z tego powodu następnego dnia ubrała do szkoły najbardziej obcisły sweterek, jaki znalazła w szafie i przez całą lekcję siedziała w taki sposób, by wyeksponować swój biust, o którym dowiedziała się, że go posiada. To jedno spojrzenie sprawiło, że Alicia zaczęła zupełnie inaczej postrzegać swoją seksualność. Od tamtej pory ubierała krótsze spódnice, podkreślające jej zgrabne nogi, a po lekcjach zostawała na dodatkowych, prywatnych zajęciach z historii, gdzie pod szkolną ławką ręka nauczyciela zdecydowanie zbyt często wędrowała między jej uda.

Romans między Alicią a jej nauczycielem kwitł, dopóki nie skończyła szkoły. Wtedy bez żadnego żalu raz na zawsze zerwała swoje stosunki z mężczyzną. Jednak po szkolnym romansie pozostały Alicii dwie rzeczy: jedną z nich była świadomość własnego seksapilu, drugą zaś miłość do historii, dzięki której dostała się na prawo, na Uniwersytecie Oxfordzkim. Tam prowadząc życie opływające w przygodny seks, poznała mężczyznę, z którym miała spędzić resztę życia. Niekoniecznie dlatego, że tego chciała...
Pewnego deszczowego wieczora, późnym latem, oczom Alicii ukazały się dwie cieniutkie, różowe kreski, mogące świadczyć tylko o jednym: była w ciąży. Później wszystko potoczyło się wyjątkowo szybko; zorganizowany w wielkim pośpiechu ślub, przeprowadzka do wspólnego mieszkania, aż wreszcie przyjście na świat małej dziewczynki, którą wspólnie nazwali Avą. Ciało po ciąży potrzebowało wielu miesięcy treningów, by wrócić do swojej formy. Napisanie pracy magisterskiej przy płaczącym dziecku zdawało się być niemożliwym do wykonania. Jednak Alicia starała się. Dzielnie robiła aplikację adwokacką, w międzyczasie latając z butelką do Avy, a wieczorami zmuszała się, by przebiec chociaż kilometr. Wspólnie z mężem byli dla siebie partnerami i oboje ciężko pracowali na swój sukces.
I choć Alicia nawet pośród pieluch i smoczków była piękną kobietą, spełniającą się zawodowo, brakowało jej jednego. Nigdy nie odnalazła w sobie instynktu macierzyńskiego. Opiekowanie się Avą było dla niej jak kolejna praca do wykonania. Robiła to dość nieumiejętnie i bez wyczucia. Zawsze była dla niej bardziej koleżanką, niż matką. Nie potrafiła żywić matczynych uczuć w stosunku do córki. Tak samo sprawa miała się z mężem, który zawsze był jej przyjacielem i kochankiem, lecz nigdy nie zapałała do niego miłością.
Pani Marlowe to wyjątkowo silna osobowość. Z całą pewnością wpisuje się w ramy pojęcia kobiety z klasą. Zawsze zadbana i pociągająca, ale nigdy wulgarna. Lubi mieć wszystko dopięte na ostatni guzik i nade wszystko ceni jakość. Momentami bywa nieco despotyczna, jednak dla wielu osób jest to pociągające. Alicia to kobieta mała ciałem, ale wielka duchem. Na sali sądowej zachowuje się niczym lwica, widać pasję w tym, co robi. Potrafi całkowicie zniszczyć przeciwnika, lecz nigdy nie zachowuje się przy tym nietaktownie. Jest wyjątkowo samodzielna i nie potrzebująca niczyjej pomocy. Świetnie radzi sobie z utrzymaniem kancelarii oraz domu. To kobieta wyzwolona, która kocha seks i nie wstydzi się tego przyznać. Po separacji z mężem i jego wyjeździe oddawała się uciechom cielesnym z licznymi kochankami.
Jeden z nich, młodszy o kilka lat Charles, został ojcem jej drugiego dziecka - Anthony'ego. Po narodzinach chłopiec stał się oczkiem w głowie Alicii, która w końcu odnalazła swój instynkt macierzyński. Kobieta postanowiła oficjalnie wziąć rozwód z Harrym i związać się z biologicznym ojcem Tony'ego, w którym zaczęła się zakochiwać.

Burning Desire
IMG_3812-2-828x580.jpg


Ja pierdolę, ale ameby.

Offline

#3 2017-07-09 21:58:31

Dolores
Kucyponek Jednorogi
Windows 7Chrome 59.0.3071.115

Odp: Kumplowe Ziomki

Rule No.1: Never lose money.
Rule No.2: Never forget rule No.1.

87b065fd26dd054be898099479163c7f.jpg
NOWY FACET MAMY MARLOWE

Charles Westwick
Bankier
177 cm
34 lata

Charles - dla przyjaciół Chuck - jest dużym dzieckiem. Lubi zabawki, zwłaszcza te duże i drogie, zjada wszystkie kolorowe pigułki jakie podsunie mu się pod nos i uwielbia zaczepiać dziewczynki w nocnych klubach. Nic się nie zmienił, nawet od kiedy sam posiada dziecko.

Chuck urodził się w małym miasteczku w północnej Anglii, jego matka była sprzątaczką, ojciec zostawił ich, gdy był zaledwie siedmioletnim chłopcem. Nie przelewało im się, często nie starczało nawet na całkiem podstawowe artykuły, czy bardzo drobne zachcianki, takie jak tabliczka czekolady. Dlatego Chuck już od małego miał jeden cel: chciał robić pieniądze. Dużo pieniędzy, by nigdy na nic mu nie brakowało. W tym celu już od małego znacznie przykładał się do nauki. Zawsze miał dryg do liczb, a równania matematyczne nie sprawiały mu żadnego problemu. Zgrabnie przeskakiwał z klasy do klasy, mama uśmiechała się przeszczęśliwa widząc dobre oceny syna, w liceum dostał się do klasy o profilu matematycznym... W końcu przyszedł upragniony czas studiów i wyrwania się z małej mieściny.
Wybór padł na London School of Economics. Przeprowadzka z głębokiej prowincji do samej stolicy była dla młodego chłopaka dużym szokiem. Wiedział, że odstaje od reszty, a inni studenci nie omieszkiwali mu o tym przypominać. Jedyną - jak mu się wtedy wydawało - odskocznią od ciągle dogadujących kolegów i szybkiego tempa uczelnianego życia okazał się alkohol. Nocne życie szybko pochłonęło młodego Westwicka. Trwał w permanentnym stanie upojenia alkoholowego przez rok, póki nie wyciągnęła do niego ręki Margaret - starsza o pięć lat kobieta, aspirująca businesswoman. To ona pomogła mu się podnieść i dała wiarę, że warto zawalczyć o swoje, chociaż wszechświat zdaje się mówić inaczej. Po kiepskim pierwszym roku na studiach przyszedł czas na przełom podczas roku drugiego. Jako, że nauka nigdy nie sprawiała Chuckowi, wolny czas mógł poświęcić na pracę, a zarobione pieniądze inwestował w siebie. Szybko odkrył, że markowe ubrania i elektroniczne nowinki, na które w końcu mógł sobie pozwolić, znacznie podwyższają jego samoocenę. Fakt, że samodzielnie na wszystko zapracował, a nie wyciągnął rączkę do rodziców, jeszcze bardziej umacniał go w przekonaniu, że jest lepszy od reszty swoich rówieśników. Podczas gdy oni nie wiedzieli w co ręce wsadzić po odcięciu od gotówkodajnego źródełka rodziców, Chuck powoli budował swoje małe imperium.
Jego zaradność i dryg do interesów widzieli nie tylko uczelniani kumple, ale też kobiety, które lgnęły do niego jak ćmy do zapalonej żarówki. Rozpoczęła się era licznych romansów. Chuck szczególnie lubił te ze starszymi, bardziej doświadczonymi kobietami, jak jego pierwsza partnerka Margaret. Zdobyte kobiety były dla niego niczym trofea, których jednak nie mógł postawić sobie na półce. Uwielbiał je kolekcjonować jak Rolexy na półce w swojej wielkiej szafie.

Kilka lat po skończeniu studiów i zdobyciu posady w jednym z banków w Londynie został przeniesiony do placówki w Bristolu, gdzie niedługo potem objął stanowisko dyrektora. W Bristolu także poznał swoją przyszłą narzeczoną. Alicia Marlowe, emanująca seksapilem pani prawnik, niemal od razu skradła jego serce, a wkrótce i także ciało. Bez znaczenia pozostawał fakt, że kobieta jest od niego starsza około dziesięć lat, ma męża i niemal dorosłą córkę. Kobieta tak bardzo zakręciła go sobie wokół palca, że gdy okazało się, iż nosi jego dziecko, Chuck gotów był nawet zrezygnować z nocnego aspektu swojego życia i zapraszania do swojego apartamentu coraz to nowszych jednonocnych koleżanek. Ale ze swoich zabawek nie zrezygnuje nigdy.

YOU CAN BE THE BOSS
g-eazy-instagram-1449591161-view-0.png


Ja pierdolę, ale ameby.

Offline

#4 2017-07-09 23:31:58

Arbalester
Szeryf Depeszy
Windows 7Chrome 59.0.3071.115

Odp: Kumplowe Ziomki

tumblr_m7w1aeRbW01r6o8v2.gif

6MDt1RP.jpg
"One or two could free my mind"

Felix wychował się z rodzicami na wsi. Ojciec jego nigdy nie przykładał wagi do wykształcenia, zakładając, że spędzą obaj resztę życia, tak samo jak i następne pokolenia, na swojej farmie. Natomiast dla młodego chłopaka, który widział w szkole, jak inni żyją, a sam musiał przerzucać gówna i karmić świnie, robota w tym miejscu zdecydowanie nie była spełnieniem marzeń. Nie, on zawsze chciał uciec od tego, żyć w mieście, być częścią tego zapracowanego świata, o którym tyle się nasłuchiwał. Jednak jego ojciec i matka chorowali coraz bardziej, więc robił za nich coraz więcej. Nie mógł ich zostawić, nie miał też odwagi ani serca przyznać się ojcu o swoich pragnieniach i planach porzucenia wielopokoleniowego dobytku Zane'ów.
Niedaleko od jego farmy mieszkała Rebecca, która zawsze pokazywała się tam, gdzie nie powinna. Była od niego osiem lat młodsza, więc długo traktował ją po prostu jak natrętnego brzdąca. Natomiast w okresie kiedy zaczęły się problemy zdrowotne jego rodziców, ona coraz częściej wychodziła z domu. Nie wychodziła do znajomych, ale się błąkała. Często przychodziła mu pomóc, mimo że w większej mierze milczeli. Natomiast gdy raz wyszła rozmowa o przyszłości i wyrwania się z ich wsi, zrozumieli się natychmiast. Dwudziestosiedmioletni Felix zapalił się, a jego ogień Rebecca przejęła natychmiast. Trzy lata, które spędzili razem, były najszczęśliwszymi i ostatnimi takimi latami. Nim ogłosili szczęśliwą nowinę, wzięli ślub urzędowy, świętując go tylko z rodziną Felixa, która wtedy jeszcze miała ze sobą kontakt. Chociaż nie przepadali za sobą wcale, bo przy każdym spędzie rozpoczynały się gierki słowne i walka pt. "mój syn jest lepszy, a córka piękniejsza".
Tuż po dowiedzeniu się o istnieniu wnuka, stary Zane umarł, a rodzina odcięła się, przeświadczona o tym, że jest nieślubne, co było dla nich zniewagą nazwiska. Po otrząśnięciu się ze straty, trzydziestojednoletni Felix rozpoczął przygotowania do przeprowadzki. Jego mama nie miała nic przeciwko, była w rodzinie tą wrażliwszą i wyrozumialszą. Pozwoliła się oddać do ośrodka, gdzie mieli się nią zająć ludzie znający się na sprawie - poszły na to pieniądze ze sprzedaży farmy. Kolejna ich część została wydana na malutki domek w Bristolu. Jego stan był gorszy, niż się spodziewali i od momentu przeprowadzki wszystko zaczęło się pieprzyć.
Szybko okazało się, że przetrwać w mieście nie jest łatwo, zwłaszcza dla niewykształconego syna farmera, który całe swoje życie przerzucał gówna i doił krowy. Praca z nieznajomymi była czymś zupełnie różnym od pracy dla ojca. Pomiatano nim, nie płacono w terminie, łamano jawnie prawo, a on z tym nic nie mógł zrobić, nawet gdyby rozumiał wszystko, co się działo. Parę razy padł ofiarą oszustw i krętactw. Rebecca ciągle się na niego wściekała, ale wychowując dziecko nie mogła wiele pomóc. Kazała mu szukać pomocy u rodziny, ale ci wypięli się na niego zupełnie.
Spadające w dół liczby na koncie wprawiały go w strach, a to przekładało się na niemal stale towarzyszący mu stres. Nie był skuteczny w pracy. Im bardziej się starał, tym gorzej mu wychodziło. Żona nie dawała mu się dotknąć. Stawał się coraz częstszym gościem barów. Przepijał, co zdążył zarobić. W progu domu przewracał się i wył, że przeprasza, tulił syna, który niewiele rozumiał. Słuchał tylko ciągłych krzyków. Ale chyba gorzej zniósł to, gdy ich już nie słyszał praktycznie wcale. Rebecca podjęła się jakiejkolwiek pracy, słabo płatnej, ale nie miała wyjścia. W domu panował coraz większy syf. Im bardziej Gary rósł, tym syf robił się mniejszy. Felix nie wiedział, że dziewięcioletni Zane wylądował w szpitalu z rozcięciem ręki z powodu jego żony. Jednak i tak obwinił o wszystko ją, ponieważ była wtedy w domu, a powiedziano mu, że syn sam zadzwonił po karetkę. Kłócili się w szpitalu, dopóki ich stamtąd nie wyproszono. Słowa "ciebie przy nim nie było, bo leżałeś gdzieś zalany na poboczu" znowu zapił. Znowu stracił pracę. Dwa lata później, gdy po raz kolejny padł w korytarzu, jego syn, który dopiero co pokłócił się z matką, która jak zwykle leżała do góry brzuchem i całą robotę zwalała na niego, nawrzeszczał na ojca, wyrzucił przez okno na ulicę wszystkie butelki, jakie ojciec miał, powiedział, że równie dobrze mógłby w ogóle nie wracać, po czym zabrał rower i pojechał do jakiegoś kolegi.
To był moment, który wstrząsnął Felixem bardziej niż jakiekolwiek słowa żony. Przestał pić i rozpoczął pracę, którą jako tako utrzymywał. Rebecca się uśmiechała. Po raz pierwszy od dwunastu lat się ze sobą przespali. Nie była to jednak szczęśliwa noc, a agresywna, wściekła, pełna wyrzutu i goryczy zgromadzonej przez te lata małżeństwa. Następnego dnia czuli się oddaleni od siebie jeszcze bardziej, niż wcześniej. I każdy następny dzień zwiększał ten dystans, napinając nerwy, złość i rozczarowanie. Felix od momentu, gdy zrozumieli swój błąd z przeprowadzką, nie otrzymał ani krzty ciepła czy miłości. Słuchał jedynie krzyków i wyrzutów. Wciąż próbował, zaczynał od nowa, ale za każdym razem odnosił porażkę i każda kolejna dobijała go coraz bardziej. Żona wypominała mu wciąż, jaką jest żałosną spierdoliną.
Gdy czara się przechyliła i dopuścił do tego, że żona zniknęła, zabierając ze sobą syna, doznał szoku. Wtedy też dopiero Gary wyznał mu, co stało się sześć lat wcześniej, a także opowiedział o wielu innych napadach agresji matki, co uświadomiło go jeszcze bardziej, że był nie tylko beznadziejnym mężem i synem, ale do tego ślepym. Zaczął chodzić na spotkania AA. Miłość do żony - jeśli tę chwilową fascynację i zgodność marzeń można było tak nazwać - wypaliła się dawno, ale nie do synów. Dla nich w końcu się podniósł.

tumblr_nlpug9bt3R1se6x8po1_500.jpg


2tlGTsD
"Art, the ability to make it, gives meaning to sadness in a way that many aren’t able to experience.”

Offline

#5 2017-07-09 23:34:17

Arbalester
Szeryf Depeszy
Windows 7Chrome 59.0.3071.115

Odp: Kumplowe Ziomki


tumblr_m1zdofSlea1r3we0y.gif
Mary Jane
sogiMy8.jpg

All I want is nothing more
To hear you knocking at my door

Mary ma idealną rodzinę.
Kochającego ojca, który zarabia dostatecznie dużo i znajduje wystarczająco czasu, by zająć się rodziną. Kochającą matkę, która zawsze służy ramionami i radą. Kochającą siostrę, która wprawdzie mieszka za granicą, ale utrzymują kontakt poprzez regularne rozmowy na Skype. Babcie, dziadków, wujków, kuzynów i innych, którzy z radością witają się z nią w święta.

Mary jest ładna.
Ma długie nogi, wcięcie w talii jak osa, nie za duży i nie za mały biust, szczupłe i dość proporcjonalne ciało, piegowatą twarz, pełne usta i brązowe oczy, a włosy zdrowe, naturalnie rudo-blond. Kiedy się uśmiecha, robią jej się dołeczki w policzkach. Lubi bardzo dziewczęce ubrania. Koronki, falbanki, spódnice, sukienki, sweterki.

Mary nazywa się Melissa Argent.
Kiedy po raz pierwszy zrozumiała, że ma zanik pamięci na skutek choroby psychicznej, była w gimnazjum. Siedziała na egzaminie, który miał zadecydować, czy przejdzie do następnej klasy. Stresowała się. Wpatrywała bez przerwy w zegar. Wskazówki obracały się w drugą stronę. Aż nagle zatrzymały. Dzwony kościelne wybijały dwunastą godzinę w nocy. Siedziała sama w nawie, a ktoś coś do niej mówił. Była cała brudna, skórę pozdzierała do mięsa, ubrania poszarpane. Rok później, po wielu terapiach, w końcu uznano, że da sobie radę. Poszła do nowej szkoły. Pokłóciła się z kimś. Parę osób zaczęło na nią krzyczeć. Patrzyła na ich wrzeszczące twarze i nagle widziała siebie, wlepiającą gdzieś bezmyślnie wzrok, podczas gdy grupka dalej wyrzucała z siebie dźwięki nie składające się w słowa. Niebieskie kafelki toalety zaczęły falować, aż zamieniły się w wodę, która ją pochłonęła. Ktoś trząsł ją za ramię, podczas gdy siedziała w ubraniach pod odkręconym prysznicem. Chciałaby być kimś innym. Mary Jane, której wystarczało poleganie na jej Spidermanie.

Mary mieszka w jednorodzinnym domku.
Jej zaburzenie psychiczne sklasyfikowano jako psychozę, przy której występują złudzenia i omamy, a także zaniki pamięci w wyniku wymuszenia, co oznacza, iż pewne przeżycia podczas wyjątkowego nasilenia omamów są dla niej tak nie do zniesienia, że jej mózg "wyrzuca" je z pamięci. Zawsze zaczyna się tak samo. Czas upływa, otoczenie rozpływa się, wszystko staje się płynne, wciąga ją i... nic. Kończy w zupełnie innym miejscu, niż się znajdowała "przed chwilą". Terapeuta kiedyś próbował z nią przywołać cokolwiek, co doprowadziło ją na skraj nerwowości, stresu i strachu przed tym, co może sobie przypomnieć. Miała wtedy pierwszy atak manii. Leki odganiają od niej złudzenia, ale nie znosi ich brać, więc ogranicza je do minimum. Zdarzało się, że o nich zapominała. Albo celowo nie brała, kiedy nie wiedziała, jaki skutek może mieć zmieszanie ich z czymś. Chciałaby już nigdy więcej nie wziąć żadnej pigułki do ust. Normalnie żyć. Desperacko próbuje to zwalczyć. Wmawia sobie, że omamy są tylko omamami, ale wtedy tylko intensywniej ich doświadcza i musi wrócić do leków. Dawno nie miała zaniku pamięci. Dryfuje na dość bezpiecznej głębokości swojej psychozy.

Mary to płochliwa sarenka.
Wpada wciąż pod koła samochodów, zwiedziona ich jasnym światłem, a potem ucieka, doznając mniejszych lub większych szkód. Nigdy nie nauczyła się kontrolować siebie do końca. Strach zawsze gdzieś tkwi w świadomości. Jeśli pozwoli mu ją przejąć choć na chwilę, może już siebie nie odzyskać. Szuka stabilności. Szuka swojej podpory. Kogoś, kto zawsze będzie na nią uważał, nawet jeśli czas rozpłynie się w morzu chwil, kto wyciągnie ją wtedy na powierzchnię, kogoś, kto zaprowadzi ją na stały, suchy ląd. Kto nie przerazi się jej chorobą. Komu będzie mogła zaufać i kto zaufa jej. Rodzina nie może i nie da rady prowadzić ją wiecznie za rączkę. Chce przestać sprawiać im kłopot.

See you brought out the best of me
A part of me I've never seen

tumblr_mz7xpnE8RQ1r4k58ko1_500.jpg


2tlGTsD
"Art, the ability to make it, gives meaning to sadness in a way that many aren’t able to experience.”

Offline

#6 2018-09-04 23:53:09

Dolores
Kucyponek Jednorogi
MacintoshSafari 604.1

Odp: Kumplowe Ziomki

8029b2b3ae182aa946b26ff29465a6c2--blue-eyes-men-blonde-blue-eyes.jpg

Eric Howard
PRZYDA SIĘ. SERIO.


Ja pierdolę, ale ameby.

Offline

#7 2019-03-07 17:59:50

Angelue
Admin.
Windows 7Chrome 72.0.3626.121

Odp: Kumplowe Ziomki

Rufus Murray
URVdf1j.jpg?2
A, taki tam nerd. Kumpel Brandona.


Dziwne, u mnie działa.

Offline

#8 2019-09-18 16:28:58

Arbalester
Szeryf Depeszy
WindowsChrome 76.0.3809.132

Odp: Kumplowe Ziomki

tumblr_m7w1aeRbW01r6o8v2.gif
abb8ffd76fe93001a5f4e0a5bbc74696.jpg
"If you don't have it then you'll never give in
And I don't blame you for the way you're living"

Rebecca Zane wychowywała się na wsi, niedaleko Felixa. Choć nie obciążano jej najcięższą pracą, wiele od niej oczekiwano, podczas gdy ona nienawidziła ich drewnianego domku, jego zimnej, oblepionej pajęczynami piwnicy, skrzypiących schodów po nocy, przepastnego pola upraw i śmierdzących zwierząt. Wyrywała się stamtąd  przy każdej możliwej okazji i wtedy, kiedy nie powinna. Prali jej skórę w obu przypadkach, ale to nie powstrzymywało dziewczyny od szwendania się po okolicy, zwłaszcza zaglądania do sąsiada Felixa. Nigdy nie skarżył jej się na robotę, choć jak lata mijały, tak on musiał pracować coraz więcej. Pewien spokój ducha dawało mu poczucie, że odciążał rodziców. Ich Rebecca także bardzo lubiła. Zawsze poczęstowali ją ciastkami i herbatą, a przyszła teściowa dawała maści na otarcia i siniaki, głaszcząc ją po głowie. Czuła się tam bezpiecznie.
Dorastając, rozpoznała uczucie, kiełkujące w niej od dawna wobec Felixa, a gdy pewnego dnia rozmarzyli się o ucieczce z tego miejsca, pozostawieniu fizycznej pracy i smrodu za sobą, ten pomysł pochłonął ich całkowicie i prędko zaczęli wprowadzać go w życie. Rebecca wyobrażała siebie na szczycie wieżowca z drinkiem martini w dłoni, patrzącą na biegające w dole mrówki i punkt na horyzoncie, gdzie dawniej spacerowała po polach.
Rzeczywistość jednak miała inne plany. Ślub był skromny, ale nic większego wtedy nie potrzebowali. Pierwszą niespodzianką okazała się ciąża, a drugą - śmierć teścia. To dało możliwość sprzedania farmy i przeznaczenia części pieniędzy na zakup domu. Skala tego błędu dotarła do nich, kiedy rozpoczęli remont i całe ich oszczędności przepadały na kolejne ukryte usterki. Felix napotykał kolejne problemy w pracy, zmieniał je, szukał nowych, ale wszyscy traktowali go z góry, wyzyskiwali. Rebecca w tym czasie nie była dla niego żadnym wsparciem. Już będąc w ciąży działo się coś nie tak, gdzieś uciekała z niej radość z życia, odtrącała męża, zasłoniła lustra. Ledwo dawała radę spędzić minimum czasu na sprzątaniu domu. Ten dziwny nastrój nasilił się po porodzie, bała się zajmować dzieckiem, a ten strach potrafił ją sparaliżować i pozbawić tchu. Nie mówiła o tym Felixowi, z odsieczą nadeszła jej koleżanka poznana w szpitalu. Zajmowała się obojgiem dzieci, dotrzymywała towarzystwa, czasami interweniowała, gdy nastroje Rebecci stawały się niepokojące. Któregoś jednak dnia poddała się i więcej nie przyszła.
Nienawiść kobiety do siebie samej pogłębiała się z każdym miesiącem dorastania Gary'ego. Nie potrafiła zawrócić, więc brnęła dalej, głębiej, krzycząc krzywdzące słowa do nich obu, przeinaczając sytuację, by nie pozbawić się resztek strzaskanych tarcz. Kanapa stała się jej najbliższym przyjacielem, a telewizor kompanem. I tak dzień za dniem, a w przebłyskach krzyk, i lęk, i rzucanie opróżnionymi butelkami, i wina - jej najwięcej. Każdy rozpryśnięty kawałek ceramiki jednak ją zagłuszał, a widok zataczającego się męża wywoływał śmiech i obrzydzenie, którego korzenie tkwiły głęboko w niej samej.
Po paru latach zmusiła się do pracy, Gary sprzątał, ale Felix przynosił drobne pieniądze, a jeszcze z tego ich część przepijał. Rebecca nie wiedziała co robić, więc nie robiła nic. To zakorzeniło odrazę do niej w jej własnym synu. Widziała iskry nienawiści, skaczące w jego oczach tak samo, jak dawniej i jej skakały, gdy ojciec ją bił. Śmiech przeradzał się w irytację, a ona w złość. Jeden z napadów skrzywdził jej pierworodnego. Krew z jej krwi kapała na podłogę, a ona myślała tylko o tym, by uciec. Pobiec na pola, po których się szwendała i nigdy nie zawracać.
Przy drugim synu poprzysięgła sobie, że będzie inaczej. Nie będzie swoją matką, nie będzie sobą. Nowy rozdział życia. Wykrzesała z siebie nieco ciepła, ale kosztowało ją to mnóstwo wysiłku, kiedy w domu unosił się smród alkoholu, a starszy syn wracał poobijany. Ostatecznie podjęła drastyczne kroki by zmienić życie ich wszystkich. Zabrała nieskalane nimi jeszcze dziecko i uciekła, szukając lepszego jutra. Wiedziała, że lepiej poradzą sobie bez niej. Inaczej życie toczyłoby się starym, utartym torem. Widziała dwa wyjścia, a jedno z nich było szansą. Chciała ostatni raz spróbować ją wykorzystać.


2tlGTsD
"Art, the ability to make it, gives meaning to sadness in a way that many aren’t able to experience.”

Offline

#9 2020-04-30 02:12:34

Faworek
Pochwalony Faworek Depeszek
WindowsChrome 81.0.4044.129

Odp: Kumplowe Ziomki

87f91255266d67f8f5271e5f46d558a9.jpg

D A N I E L    P E T T E R S O N

W garażu Dana stoi Jaguar, którego wygrał w wyścigu po Włoszech - stoi i kurzy się, ponieważ Dan woli jeździć rowerem wszędzie, gdzie tylko to możliwe. Ten człowiek nie zatrzymuje się ani na chwilę: jeśli nie pędzi gdzieś, pedałując, to z pewnością bierze udział w jakimś maratonie, zdobywa szczyty gór, albo zwyczajnie w świecie przegania swoich przyjaciół po mieście w poszukiwaniu przygód i kolejnych, ciekawych znajomości. Wdycha radości życia pełną piersią, nie szczędzi energii i poświęca się całkowicie temu, co aktualnie robi. Nie uznaje półśrodków. Szkoda mu na nie czasu.
Mimo jednak, że Dan uwielbia spędzać swój prywatny czas w dresach, sportowych butach, z rozwianymi włosami i policzkami rozpalonymi od ekscytacji, dużo częściej można zobaczyć go pod krawatem - ubranego w eleganckie koszule i lakierowane buty, z ulizaną fryzurą na głowie i z uprzejmym, acz wyćwiczonym uśmiechem na ustach. Dlaczego tak? Dan jest współtwórcą i prezesem spółki Danado, która zajmuje się teleinformatyczną obsługą sektorów bankowo-finansowych, publicznych, edukacji, telekomunikacji i przemysłu. Zdobył tytuł Przedsiębiorcy Roku 2015 w kategorii debiutu. Ma kilka innych osiągnięć na koncie, ale nie ma sensu, wymieniać ich wszystkich. To nie reklama.
Długo pracował na to, co udało mu się stworzyć i dokonać. Zanim to się stało, łączył pracę na trzech różnych etatach, zbierając pieniądze na rozpoczęcie własnego biznesu. W międzyczasie kończył kolejne szkoły i kursy. Przyznaje, że droga do sukcesu wydawała się mozolna i trudna, ale patrząc na to, co przeszedł, mówi, że nie żałuje podjętego wysiłku. Opłacało się. Teraz jego spółka rozwija się i rozszerza zasięgi, co pozwala mu przeć dalej, osiągać jeszcze więcej i tryskać jeszcze większym zapałem.
Dan to wulkan energii i pozytywnego nastawienia zarówno jeśli chodzi o obowiązki jak i przyjemności. Docenia małe rzeczy i przyjemności, dlatego kupuje swoim pracownikom kawy, czy przynosi kwiaty i nigdy nie zdecydował się przenieść siedziby firmy z Bristolu do żadnego większego miasta.
Uwielbia zarażać otaczających go ludzi swoim zapałem tak samo jak uwielbia rozdawać ludziom szansy na wykazanie się i udowodnienie własnej wartości. Nie lubi oceniać człowieka z pozoru - jeśli ten wykazuje ambicje, Daniel z przyjemnością weźmie go pod swe skrzydła, by patrzeć jak kolejna wspierana przez niego osoba wzbija się, by sięgnąć po osobisty sukces.
Nie urodził się jeszcze nikt, z kim Dan nie znalazłby wspólnego języka: w kontaktach jest uprzejmy, czarujący i zaciekawiony rozmówcą. Większość kobiet czuje się onieśmielona jego zachowaniem, myśląc, że to jego sposób na uwiedzenie. To nieprawda. Dan znajduje czas na wiele rzeczy, ale zawsze brakuje mu chwili, by poświęcić je na romanse i miłość.
Kiedy Dan zaczyna zabiegać o czyjeś względy, staje się zaborczy. Nie uznaje wówczas odmowy i staje się zazdrosny o wszystko, co w jego mniemaniu staje komuś na drodze zacieśniania relacji z nim. Zepsuł tym kilka ważnych dla siebie kontaktów - ludzie czuli się zbyt przytłoczeni jego zaangażowaniem.
Paradoksalnie znajomi, których nie darzy większym zainteresowaniem, mają z Danem utrudniony kontakt: mężczyzna potrafi nie odpisywać na wiadomości ani nie odbierać przychodzących połączeń przez długi czas, tłumacząc się później nawałem obowiązków lub urlopem, podczas którego rzekomo nie dotyka telefonu. Często obiecuje oddzwonić za tydzień, co robi ostatecznie po miesiącu. Nie dzwonił ani nie odwiedzał rodziny od lat, choć regularnie odczytuje SMS-y od matki, dzięki czemu wie, że ona oraz ojciec żyją i mają się dobrze.


Próżno ich sypkie zatrzymują śniegi
i lodem wzdęte odpychają brzegi.
Przeszli zawady, bo miłość szła wprzódy,
zmiatała śniegi i topiła lody

Offline

Użytkowników czytających ten temat: 0, gości: 1
[Bot] CCBot

Stopka

Forum oparte na FluxBB

Darmowe Forum
ararauko - popelnej - lisemc - staszic-2000-f-rpg - zieloneimperium