Opowiadania grupowe - forum Depesza

Opowiadania grupowe

Nie jesteś zalogowany na forum.

#1 2017-08-07 14:24:43

Angelue
Admin.
Windows 7Chrome 60.0.3112.90

Collaboration '40

tumblr_m1zdo5a0Ur1r3we0y.gif
oZ8V9fJ.png

„Niemiecki oficer przybywając do Paryża miał przed sobą tylko jedną walkę - o stoliki w kawiarni.”
prof J.Eisler

1hNGgOn.jpg?2

Paryż upadł nie oddając ani jednego strzału. 14 czerwca 1940 roku wojska niemieckie wkroczyły do miasta nie napotykając żadnego bezpośredniego oporu ze strony ludności, wśród której znaczna większość ewakuowała się jeszcze w maju i na początku czerwca. Stolica Francji stała się upragnionym miejscem stacjonowania niemieckich żołnierzy z uwagi na bycie kolebką kultury oraz jak się niedługo później okazało - rozpasania seksualnego. Paryżanie w pozornej bierności względem okupanta widzieli sposób na przetrwanie; bez większych problemów miasto wróciło do życia i działać zaczęły kina, opery, kabarety, kawiarnie i im podobne już w parę dni po ogłoszeniu kapitulacji przez armię francuską.
Ulice zostały wypełnione stojącymi na warcie niemieckimi żołnierzami, a flagi francuskie zastąpione swastykami. Żołnierz siedział w rzędach opery ramię w ramię z cywilem - dla nich obojga świat kultury stawał się wytchnieniem od panującej na zewnątrz napiętej sytuacji będącej pod przykrywką ogólnej normalności. Paryż stał się "miastem bez spojrzenia", jak nazwali je niemieccy żołnierze. Cywile najchętniej zachowywali się, jakby okupanci w ogóle nie istnieli, gazety z subtelną ironią komentowały zaistniałą sytuację, co niemieckie władze traktowały z przymrużeniem oka, a miłość między Paryżankami i przybyłymi żołnierzami kwitła w najlepsze. Któż by się oparł przystojnym młodzieńcom w mundurach?

6DuDvNZ.gif?1

"Naszym największym problemem był brak zajęcia
Narzekaliśmy, narzekaliśmy
No i proszę, zostaliśmy zajęci.
"

Parę słów

Akcja dzieje nam się w połowie września, kiedy pomału zaczynają być wprowadzane restrykcje przeciwko Żydom (21 września został nakazany spis Żydów), a ludność, która zbiegła przed przybyciem niemieckich wojsk zaczyna wracać z powrotem do Paryża. Faszystowska milicja działająca na terenie Paryża kolaboruje z nazistami, znane są też przypadki donosów cywilów na swoich sąsiadów do gestapo. Propaganda nazistowska działa w najlepsze, podczas gdy ruch oporu jest zdezorganizowany - nadal jednak istnieje, choć nie na szeroką skalę. Większość ludzi, by przetrwać, decyduje się żyć swoim życiem i nie wychylać się niepotrzebnie, zdarzają się też tacy, którzy próbują zapewnić sobie przetrwanie i przywileje przez współpracę i bliskie kontakty z nazistami.
Paryż przypomina Księżyc, na którym jedna strona jest jasna, oświetlona reflektorami, druga z kolei ciemna, na którą nikt nie chce się zapuszczać. Dopóki mieszkańcy miasta asymilują się z okupantem, mogą się czuć bezpieczni.


Chciałabym, by opowiadanie nie było czarno-białe, a więc bez podziału na tych stricte złych i całkowicie dobrych. Postacie mogą być jak najbardziej różnych narodowości i mogą być zarówno mieszkańcami Paryża, jak i nazistowskimi żołnierzami. ;>
Historia ukazuje życie ludzi w Paryżu - problemy dnia codziennego, sukcesy, romanse, problem patriotyzmu lub jego braku. Nie musi być ciężka, choć dobrze by było poruszyć parę problemów. Liczę na kreatywność w rozwoju wątków i historii. :D

Parę linków poszerzających temat okupowanego Paryża dla chętnych. Czasami mogą być nieco stronnicze, ale chyba każdy wyciągnie coś potrzebnego dla siebie ;D :
Paryż '40 - filmik
Wikipedia o okupacji Paryża
Wikipedia o ruchu oporu we Francji
O życiu w Paryżu
Ruch oporu
Jeszcze jeden artykuł, a przy okazji dużo ciekawych zdjęć
FU8OyQE.jpg?1


Dziwne, u mnie działa.

Offline

#2 2017-08-07 19:31:37

Dolores
Kucyponek Jednorogi
Windows 7Chrome 59.0.3071.115

Odp: Collaboration '40

aQpNKMf.png
00J6jQj.png

- Masz takie ładne włosy - mówiła kuzynka Sophie. - Nie ścinaj ich.
Siedziały na jej łóżku i Antoinette rozczesywała jej długie loki. Na dywanie siedziały dwie pozostałe kuzynki Sophie - szesnastoletnia Marie i dziewiętnastoletnia Juliette. Wszystkie trzy miały włosy ścięte na równo z linią żuchwy, tylko Soph została z włosami sięgającymi łopatek. Przeczesała je palcami i chwyciła jedno pasmo, zbliżając je do twarzy.
- No nie wiem... - zamyśliła się. - Niedługo zaczynam pracę, długie będą przeszkadzać.
Antoinette żachnęła się.
- Oj, nie, nie! Na mój ślub musisz przyjść w długich włosach!
W tym momencie ożywiły się młodsze kuzynki. Marie uklękła przy łóżku i wystawiła ręce ku najstarszej z nich. Natomiast Juliette chwyciła jedną z poduszek i przytuliła ją z romantycznym rozmarzeniem wymalowanym na twarzy. Temat włosów chwilowo odszedł w zapomnienie, przy ważniejszej kwestii jaką był ślub Antoinette ze starszym o osiem lat przedsiębiorcą.
- Pokaż pierścionek raz jeszcze! - pisnęła najmłodsza z nich.
Blondynka dumie pokazała smukłą dłoń, na której błyszczał olbrzymi kamień. Wszystkie kuzynki z zachwytem pochyliły się nad dziełem sztuki jubilerskiej. Każda z nich miała przed oczami białą suknię i mały kościółek na prowincji, cały przybrany kwiatami.
- Soph, ale obiecaj mi - Antoinette zwróciła się znów do kuzynki. - Na moim ślubie pokażesz się z długim warkoczem.
- Obiecuję.
Sophie położyła swoje dłonie na dłoniach kuzynki.

Tydzień później przepiękne włosy Sophie zostały wkręcone w maszynę, a jej krzyk rozniósł się echem po całym ternie fabryki, w której pracowała. Następnego dnia włosy Sophie sięgały nieco poniżej żuchwy i już nigdy miały nie być dłuższe niż do ramion.


> romantyczka, zosia samosia, trochę ówczesna feministka <

16a3c0f6c631c4f2fe00e6d98573ba73.jpg


Ja pierdolę, ale ameby.

Offline

#3 2017-08-07 21:42:44

Angelue
Admin.
Windows 7Chrome 60.0.3112.90

Odp: Collaboration '40

OYcc3qV.png?1
What Do You Do When Your Falling,
You've Got 30 Degrees And You're Stalling Out?
And It's 24 Miles To Your Beacon;
There's A Crack In The Sky And The Warning's Out.
RZBFtiZ.jpg?1


igP7jsl.png- Zatem zgłoś się do Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych. Będziesz wolny. Raczej nie skończysz jako kaleka - starszy brat wycedził  z naciskiem te słowa w ciemność z właściwą sobie ironią. Obaj każdego wieczoru w ich wspólnej sypialni słuchali wiadomości w radiu. Była późna zima, rok 1938, a w radiu coraz więcej padało wzmianek o różnych incydentach na granicy z Polską. Odkąd Eckhart pamiętał nigdy nie słuchali radia w salonie, a zawsze po cichu w sypialni. Matka nie lubiła polityki, a Eckhart nie lubił jej denerwować. O wszelkich sprawach sięgających dalej jak ich miejscowość dowiadywał się od Johannesa, który w wielu sytuacjach przejmował rolę głowy rodziny. Młodzieńca pociągały sprawy w mniemaniu starszego brata zupełnie nieważkie, takie jak życie towarzyskie, czy dziewczyny. Wszyscy bliscy wiedzieli też, że młody Sieger poszedł na studia jedynie w celu uniknięcia wojskowej służby, która wydawała się i tak nieunikniona w świetle wciąż trwającego rozbudowywania armii.
Teraz, gdy Hans wypowiadał do niego te straszliwie niewygodne słowa, targały nim sprzeczne emocje. Chciał dalej móc uprawiać sporty w ramach rywalizacji, tak jak to robił dotychczas.
igP7jsl.png- Wehrmacht już zadba o twoją kondycję.
Czuł, że jego związek z Berdine to coś poważniejszego.
igP7jsl.png- To zrób jej dzieciaka i na front, tak jak to zrobił nasz staruszek.
Ktoś przecież musi zostać z matką, Hans chyba złośliwie go namawia do ruszenia na pewną śmierć.
igP7jsl.png- Do twojego zakutego łba nie dociera, że prędzej czy później cię wezmą i to w szeregi pierdolonej piechoty, gdzie prędzej niż od kuli, zginiesz od jakiejś kurwa biegunki? - starszy Sieger podniósł głos, na co ten młodszy zaczął go natychmiast uciszać zerkając z niepokojem na drzwi.

igP7jsl.pngSiedem miesięcy później otrzymał śliczniutkiego, błyszczącego Messerschmitta, którego nazwał na cześć swej tym-razem-poważnej-miłości Berdine.
[...]


Dziwne, u mnie działa.

Offline

#4 2017-08-08 00:00:22

Arbalester
Łoś Przewodnik
Windows 7Chrome 60.0.3112.90

Odp: Collaboration '40

gwzlfEc.png
S21jhKK.jpg
r1Fkfla.png

Janice miała zaledwie dwa miesiące, gdy musiała się pożegnać z ojcem Lloydem. Nie miała wtedy pojęcia, tak jak jej matka, że to ich ostatnie chwile, choć Hazel, tak jak wszystkie kobiety, które patrzyły na swoich mężów odchodzących na front, przeczuwała najgorsze. Powtarzała sobie, że był silny, że bystry, że przecież nie wybiją wszystkich. Utrzymywała wciąż wątły płomyk nadziei, ale jednocześnie przygotowywała się na ostateczne wieści. Opiekowała się córką oraz starszym od Janice o 6 lat kuzynem, synem brata Lloyda, Bernardem. Szyła i projektowała, pracując bez przerwy w sklepie, który otworzyła z mężem. Nie miała wielkich marzeń o pokazach mody; cieszyła się, widząc swoje twory na kobietach i (niewielu pozostałych) mężczyznach w mieście, a spotykała je coraz częściej.

Cztery lata później plotła córce warkocze, kiedy ktoś zapukał do ich drzwi. Choć dziewczynka była mała, pamiętała parę rzeczy z tamtych chwil bardzo szczegółowo. Stuk obcasów na ich parkiecie. Tąpnięcie, gdy jej matka upadła na podłogę. Nie pamiętała jej szlochu - możliwe, że wcale nie płakała. Hazel rzadko roniła łzy, jakby jej oczy nie potrafiły tego robić. Kobieta była lepsza w zaciskaniu ust, wpatrywaniu się bezmyślnym w przestrzeń, dopóki się nie opamiętała. Uczono ją działania, a nie użalania się nad sobą.
Janice pamiętała także szorstki, drapiący materiał płaszcza matki, gdy ją przytuliła oraz miękką, jedwabistą podszewkę, kiedy okryła ją jego połami. I deszcz. Krople bębniły o szyby tak mocno, jakby chciały je rozbić i wtargnąć do środka, by czynić dalsze spustoszenie.
Powiadomił ich przyjaciel Bernarda, bo on sam leżał w szpitalu, bez ręki. Hazel pobiegła po Sebastiena i we trójkę wybiegli pod jednym parasolem w ulewę, którą wszyscy mieli zapamiętać do końca życia. Ziąb, i chłód, i wilgoć, i wiatr, i świst wiatru, i rozpacz w spojrzeniu Hazel, i jej mocno zaciśnięte usta, i Bastiena starającego się nie cieszyć jeszcze z powrotu ojca, i Janice niewiele rozumiejącą z całej tej sytuacji. Matka nigdy nie opowiadała jej o ojcu zbyt wiele, nie chcąc, by tęskniła za kimś, kto najpewniej nie wróci.

Sześć lat później znów plotła córce warkocze, przygotowując ją na spotkanie z nauczycielką śpiewu. Hazel prędko zorientowała się, że Janice ma talent. Słuchała, jak podśpiewuje, wykonując domowe obowiązki i śpiewa do radia. Patrzyła też, jak bawi się lalkami, jak inscenizuje wydarzenia i gra przed lustrem. Obserwowała ją często z ukrycia, bo choć Janice nie wstydziła się występować przed nią, to jednak dopadał ją lekki stres, pozbawiający jej tej bezbrzeżnej radości i swawoli, którą uzewnętrzniała w samotności.
Przez lata obserwowała też, jak jej córka, pierwsze i jedyne dziecko, odnajduje się świetnie wśród rówieśników, chodzi na ich przyjęcia, odwiedza rodziny, wychodzi z nimi na dwór, ale nigdy prawie nie zaprasza nikogo do siebie. Patrzyła przez okno, jak na dworze macha koleżance ze śmiechem, a potem przestępuje próg drzwi i na jej twarzy gości jedynie spokój i jakaś pustka. Prawdziwe iskry wyzwalała w niej sztuka. Wystawy, uliczni artyści, teatr, opera. Och, te ostatnie potrafiły rozpalić w niej ogień. Hazel była przekonana, że gdyby przystawić do jej serca zapałkę, gdy Janice znajdowała się na scenie, ta by zapłonęła.

Hazel stała się znaną szwaczką i projektantką. Niedawno nawet zaproponowano jej współpracę do linii na wybieg. Wraz z córką, znaną w Paryżu wschodzącą gwiazdą, poczęły obracać się w różnych kręgach - wyższych, niż dotychczas. Janice nauczyła się śmiać w odpowiednich momentach i smucić na zawołanie. Ludzie potrafili zlatywać się do niej jak ćmy do światła, a ona bez przerwy trzymała ich na dystans dobrej znajomości i nikogo nie dopuszczała bliżej. Miała tylko jedną, jedyną przyjaciółkę, którą poznała parę lat temu w teatrze. Uważała ją za swą bratnią duszę i zwierzała ze wszystkiego.
Kręciło się też przy niej sporo adoratorów wszelkiego rodzaju - biedni, bogaci, mądrzy, puści, niegrzeczni, romantyczni. Żaden z nich nie sprawił, by jej serce zabiło tak mocno, jak na scenie. Mieli niestety wielkiego konkurenta, a raczej konkurentkę. Sztukę ciężko przebić lub choćby stanąć z nią na równi, przynajmniej dla Janice. Wszystko nabierało sensu dopiero tam, przed widownią. Gra w życiu codziennym wydawała się raczej brzydkim kłamstwem i nie dawała satysfakcji, ani nie znajdowała w niej przyjemności.


2JyT7mY
"Do not pity the dead, Harry.
Pity the living, and, above all, those who live without love.”

Offline

#5 2017-08-08 00:05:21

Arbalester
Łoś Przewodnik
Windows 7Chrome 60.0.3112.90

Odp: Collaboration '40

nr9EsQm.png
kt7JbrR.jpg
DeJPEC5.png

tu będzie facet, chyba  buntownik z wyboru


2JyT7mY
"Do not pity the dead, Harry.
Pity the living, and, above all, those who live without love.”

Offline

#6 2017-08-08 10:29:44

Angelue
Admin.
Windows 7Chrome 60.0.3112.90

Odp: Collaboration '40

s6dWKf7.png
Listen to the general every goddamn word
How many ways can you polish up a turd
Left, right, left, left, right
08cef203ffbfa99ef707e0af7e8e2627.jpg


igP7jsl.pngDajcie mi pięć lat, a nie poznacie Niemiec.
Hans był patriotą i chciał święcie wierzyć w te słowa. Chciał być niczym ojciec, którego wspomnienie wciąż w nim żyło jako sylwetka wysokiego, dumnego mężczyzny, którego twarzy nigdy nie mógł dojrzeć. Dopiero w roku 1939, gdy Arno Breker stworzył jedno ze swoich najbardziej znanych dzieł - Der Sieger, Johannes doznał uczucia deja vu i odtąd na wyblakłe wspomnienie ojca nakładała się ta rzeźba tak, jakby ktoś zapomniał przewinąć kliszę w aparacie i przez przypadek zrobił podwójne zdjęcie.
Czasy, gdy ojciec żył wydawały się nierealne i wyidealizowane pod wpływem mijających lat, zwłaszcza że jego śmierć nastąpiła w końcowym etapie I wojny światowej, która skończyła się dla Niemiec druzgocącą klęską i odtąd stałym napiętnowaniem ich mieszkańców. Siedząc na pogrzebie w pierwszym rzędzie z płaczącą matką i wiercącym się czteroletnim wówczas Eckhartem czuł, że kończy się pewien etap w jego życiu i zaczyna nowy.  Głupia śmierć, mówili między sobą jego wujkowie od strony matki. 14-letni Johannes z trudem próbował sobie wyobrazić jak śmierć może być głupia. Nigdy więcej nie zamienił ani słowa z tą częścią rodziny.

[...]


Wojska niemieckie brnęły w stronę Paryża.
3 kompania rozpoznawcza Dywizji Pancernej wjechała do opuszczonej wioski w samym środku Ardenów. Wszystko wyglądało na porzucone dosłownie przed chwilą; warkot silników niemieckich pojazdów brutalnie rozrywał panującą ciszę. Johannes siedział na czołgu zaraz przy włazie, mając między nogami lufę. W ustach trzymał papierosa tak jak robiła to w tej chwili ponad połowa jego jednostki. Zdawali sobie sprawę, że rozkaz został wydany dla czystej formalności, gdyż w tej wiosce nawet kury nie miały się gdzie schować, a co dopiero jednostki wojska francuskiego. Na niewerbalny rozkaz dowódcy żołnierze opuścili pojazdy i rozeszli się po domach. Sieger ostrożnie zajrzał do jednej z chat ściskając w lekko pocących się dłoniach karabin. Nic. Czołg stojący na placu monotonnie warkotał. Kolejna chata. Na drewnianym stole w głównej izbie leżały trzy miski z zupą. Między nimi utworzyła się kałuża z kompotu wylanego z przewróconego kubka. Lekki skok ciśnienia i prawie naciśnięcie spustu wywołał w nim ruch tuż obok niego. Gruby, rudy kot zasyczał na niego i odszedł dumnie kołysząc cielskiem na boki.
W oddali zaczęły się odzywać z coraz większą częstotliwością głosy - klar! Wyglądało na to, że wioska została całkowicie opuszczona. Wszedł do ostatniej chaty stojącej na uboczu. Drzwi skrzypnęły jękliwie, a jego cień w drzwiach padł na drewnianą podłogę. Byłby zawrócił, gdyby nie usłyszał jakichś szeptów. Wypluł na podłogę papierosa, który zaczął go już grzać pod nosem. Z zaciśniętymi ustami przekradł się do drugiej izby.
Jakiś młodzieniec - na oko Hansa gdzieś w wieku Eckharta - asystował dzieciaka przy schodzeniu do skrytki w podłodze. Podłoga skrzypnęła. Obaj zamarli na widok SS-mana, spoglądając w jego stronę wielkimi oczami niczym zwierzyna łowna w moment przed paniczną ucieczką. Nikt się nie odzywał przez długą chwilę, jedynie młodzieniec zrobił ruch, jakby chciał osłonić dziecko. Johannes opuścił powoli broń obserwując tę dwójkę i walcząc z gonitwą myśli. Nabrał powietrza w płuca i krzyknął:
igP7jsl.png- Klar!
Gdy okrążał chatę by wrócić na plac do swojego czołgu, zerknął jeszcze przez okno do drugiej izby. Klapa była z powrotem na swoim miejscu.

[...]


Dziwne, u mnie działa.

Offline

Użytkowników czytających ten temat: 0, gości: 1
[Bot] CCBot

Stopka

Forum oparte na FluxBB

Darmowe Forum
hmtl - lostmc - explorers68 - partylife - motna